O katastrofie nie napiszę nic ponad to, że było i jest mi cholernie przykro, współczuję wszystkim dotkniętym tragedią, czuję wyrwę w przestrzeni, mojej własnej przestrzeni. Cóż więcej mogę napisać? Nic.
Za to o Wawel gate już mam ochotę napisać to i owo. Czułem, że właśnie coś się stanie. Coś wisiało w powietrzu już od sobotniego wieczora. Ciążyło nam wszystkim, nam Polakom – rodakom. I łupnęło. Jakie ma znaczenie kto pomysł rzucił? Bez znaczenia jest nawet sama istota czegoś. Ważne, że się stało.
Bo my, Polacy – rodacy teraz dopiero przeżywamy żałobę. Się nam może wydawać, że my ją przeżywaliśmy żegnając parę prezydencką na ulicach Warszawy i później – w Pałacu. Albo że te dziesiątki nekrologów w gazetach to żałoba. Wspominki o ofiarach katastrofy, wołanie o zgodę narodową
. Takiego! Żałoba to te idiotyczne kłótnie o pochówek. To krakoska ynteligencja wyjąca pod kurią “Na Po-wąz-ki!” i plujący jadem warszaski filozof. Zagadujemy żałobę, zakrzykujemy ją. Nie chcemy poczuć żalu i pustki, zamiast tego walczymy. Ze sobą, bo inni nam współczują. Nawet Rosjanie, którzy zachowali się tak, że nie ma się do czego czepić. Nawet Stany, ta wielka miłość zza oceanu przysyła Obamę, nikogo pośledniejszego.
Więc żal, smutek maskowany wściekłością kierujemy tam, gdzie zwykle, przeciw sobie nawzajem.
Nie Wawel, to by się błyskawicznie znalazło coś innego. Wszyscy rwali się do czynu, cel musiał się znaleźć. Taki kraj, taki naród.
Polactwo to się zowie.
No wlasnie moze dlatego ze ja w Polsce nie mieszkam to zupelnie nie moglem zrozumiec po co, dlaczego i w ogole w taki sposob ludzie walcza o to gdzie powinien odbyc sie pogrzeb. Co chca przez to osiagnac, udowodnic? Jedna rzecza jest zgadzanie sie z programem politycznym prezydenta a co innego uszanowac smierc czlowieka i jakby nie bylo znacznej czesci elity politycznej tego kraju. Pogrzeb Kaczynskiego jako osoby jest tak naprawde tylko symbolem pogrzebu naszej elity politycznej. Duzo daje do myslenia sposob w jaki Polacy ta swoja elite zegnaja.